Jak w LHC powstają deuterony i antydeuterony – i dlaczego to nie jest takie oczywiste
W zderzeniach protonów w Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC) powstają tysiące różnych cząstek. Zaskakujące jest to, że potrafią się tam pojawić także deuterony, czyli bardzo „delikatne” jądra złożone z protonu i neutronu. Artykuł kooperacji ALICE z udziałem naszych badaczy z Zakładu Fizyki Jądrowej wyjaśnia, skąd one się biorą i pokazuje, że kluczowy jest etap „po zderzeniu”, gdy cząstki dopiero się rozpadają i układają w nowe połączenia.
Artykuł opisuje wyniki eksperymentu ALICE w LHC, który bada, jak w zderzeniach proton–proton mogą powstawać deuterony i antydeuterony. Deuteron to jądro „ciężkiego wodoru” zbudowane z protonu i neutronu, a antydeuteron to jego odpowiednik z antyprotonu i antyneutronu. Problem polega na tym, że deuteron jest słabo związany: potrzeba niewielkiej energii, żeby go rozdzielić, a w zderzeniach w LHC warunki są ekstremalnie energetyczne (autorzy opisują je jako ogromnie „gorące” w języku fizyki cząstek). To przez lata rodziło pytanie: jak takie kruche jądro może w ogóle powstać i przetrwać?
Naukowcy postanowili podejść do sprawy pośrednio, badając nie same deuterony w oderwaniu, ale to, z czym pojawiają się „w parze”. W tym celu analizowali związki (korelacje) między pionami a deuteronami. Pion to bardzo częsta, lekka cząstka powstająca w takich zderzeniach. Korelacja w tym kontekście oznacza sprawdzenie, czy dwie cząstki – tu pion i deuteron – pojawiają się razem w określony, nieprzypadkowy sposób, na przykład z typowymi wartościami pędów (pęd można rozumieć jako „ilość ruchu”). Tego typu pomiary należą do metody zwanej femtoskopią: to zestaw technik, które pozwalają wnioskować o zjawiskach zachodzących na odległościach rzędu 10⁻¹⁵ metra, czyli porównywalnych z rozmiarami jąder atomowych.
W wynikach pojawia się charakterystyczny sygnał wskazujący, że deuterony często nie powstają „od razu” w samym momencie zderzenia, tylko tworzą się później, gdy istnieją już pojedyncze protony i neutrony. Kluczowe okazały się tzw. rezonanse, czyli bardzo krótkotrwałe stany wzbudzone cząstek (można je porównać do „chwilowych wersji” protonu lub neutronu, które szybko się rozpadają). Najważniejszy w artykule jest rezonans oznaczany jako Δ(1232), który rozpada się na pion i nukleon (nukleon to po prostu proton albo neutron). Jeśli taki nukleon po rozpadzie rezonansu spotka w odpowiednich warunkach drugi nukleon, mogą się połączyć i utworzyć deuteron. Innymi słowy: pion jest w danych czymś w rodzaju „śladu” po tym, że wcześniej istniał rezonans Δ, a sam deuteron powstał dopiero w następnym kroku.
Autorzy podają, że około 60,6% (z niepewnością ±4,1%) obserwowanych (anty)deuteronów wiąże się z procesami, w których uczestniczy rezonans Δ. Gdy dodatkowo uwzględni się inne krótkotrwałe rezonanse, wniosek jest jeszcze mocniejszy: około 88,9% (±6,3%), czyli w przybliżeniu blisko 90%, (anty)deuteronów powstaje w wyniku późniejszego „sklejania się” nukleonów po rozpadach rezonansów. To tłumaczy, dlaczego te delikatne jądra mogą się pojawiać mimo ekstremalnych warunków: tworzą się w późniejszej fazie zdarzenia, gdy środowisko jest już mniej niszczące dla tak słabo związanego układu.
Na koniec autorzy podkreślają, że zrozumienie mechanizmu powstawania deuteronów i antydeuteronów ma znaczenie nie tylko dla fizyki w akceleratorach. Podobne procesy mogą zachodzić w przestrzeni kosmicznej, więc lepsze modele produkcji takich cząstek pomagają interpretować dane o promieniowaniu kosmicznym. Ma to też znaczenie dla przewidywań dotyczących antydeuteronów, które bywają rozważane jako jeden z możliwych sygnałów rzadkich procesów w kosmosie (w tym, w niektórych scenariuszach, związanych z ciemną materią).


